Po ostatnich turniejach wiedzieliśmy jedno: zaczynamy się realnie liczyć w walce o najwyższe cele. Wiatraki Bolton pojechały na Superpuchar z konkretną pewnością, że styl, który budujemy, ma sens — i to było widać od pierwszego gwizdka.
Najważniejsza informacja z całego dnia? Nie przegraliśmy żadnego meczu w regulaminowym czasie gry. Kontrolowaliśmy spotkania, mądrze broniliśmy, szybko reagowaliśmy po stracie bramki, a w fazie pucharowej pokazaliśmy, że potrafimy wygrywać również wtedy, gdy mecz jest “na styku” i nie ma miejsca na błąd.
W finale zabrakło dosłownie detalu. Rywal doprowadził do rzutów karnych, a tam ich bramkarz był w życiowej formie. I tak – należą się im ukłony. Ale my też wracamy z podniesioną głową, bo to był turniej, po którym można powiedzieć wprost: jesteśmy gotowi na sezon.

🔥 Faza grupowa: dużo niewiadomych, pełna kontrola
Grupa przed startem wydawała się “nieoczywista”. Nowe drużyny, nowe połączenia składów, brak pewności jak kto gra — i dokładnie przez to podeszliśmy do każdego meczu z koncentracją, bez lekceważenia.
W praktyce szybko okazało się, że nasza organizacja gry i spokój w prowadzeniu meczu robią różnicę. Strzelaliśmy, traciliśmy mało, a kiedy rywal próbował podkręcić tempo — odpowiadaliśmy cierpliwie i konsekwentnie.
W grupie mierzyliśmy się m.in. z Fusion FC, Turbo Koty, London Force oraz połączonym składem Warriors Karma II (miks “Warriors” i “Karma”).
Najbardziej cieszy to, że nawet gdy zdarzał się moment straty pierwszej bramki, reakcja była natychmiastowa: szybkie wyrównanie, przejęcie inicjatywy, kontrola.
🧱 Play-offy: styl, charakter i zasłużony finał
W drabince pucharowej zaczęło się prawdziwe granie — tu nie ma “jutra”, a jeden gorszy fragment może wyrzucić z turnieju. My zagraliśmy dokładnie tak, jak powinno się grać o trofea: odpowiedzialnie, a jednocześnie odważnie w ataku.
W ćwierćfinale trafiliśmy na OBS Warriors. Straciliśmy pierwszą bramkę, ale nie straciliśmy spokoju. Dogoniliśmy wynik, a potem dowieźliśmy zwycięstwo pewnie i z jakością.
W półfinale znów przyszło nam zmierzyć się z mocnym, zorganizowanym rywalem — pierwszą drużyną Warriors Karma (połączone siły z rejonu Coventry i Leicester). To był mecz ciężki, intensywny, momentami “na centymetry”, ale tu wyszło to, nad czym pracujemy: nasz styl wygrał. Akcje, decyzje, wykończenia — poziom finałowy.
🥈 Finał: detale decydują o pucharach
W finale zmierzyliśmy się z Lucky Move Tigers Hull. Mecz był wyrównany i intensywny, a stawka robiła swoje. Byliśmy blisko domknięcia spotkania, ale w końcówce rywale znaleźli kontrę, doprowadzili do remisu i rzutów karnych.
W serii “jeden na jeden” lepszy okazał się ich bramkarz — w absolutnie topowej dyspozycji, co zresztą potwierdziły nagrody, które tego dnia zgarnął. Szacunek i gratulacje — wygrali karne, wygrali puchar.
Ale z naszej perspektywy to wciąż bardzo mocny komunikat: drużyna jest gotowa, poukładana i głodna trofeów.
⭐ Wyróżnienia i fakty, które mówią same za siebie
Jedno wyróżnienie musimy podkreślić szczególnie: Oskar Wota został królem strzelców Superpucharu. To nie tylko statystyka — to dowód, że mamy jakość w ofensywie, ale też potrafimy tę jakość “dowozić” w kluczowych momentach.
Jednocześnie warto powiedzieć jasno: to nie był turniej jednej osoby. Zespół pracował jako całość — w obronie, w pressingu, w przejściach, w utrzymaniu. I to jest fundament pod ligę.
🚀 Co dalej: liga jest celem numer 1
Teraz chwila oddechu — mała przerwa, bo już za około cztery tygodnie ruszamy na pierwszy etap sezonu ligowego do Daventry. I tu nie ma żadnych wątpliwości: liga jest dla nas najważniejsza.
Superpuchar pokazał, że:
- mamy stabilność (mało straconych bramek),
- mamy dojrzałość (reakcja po stracie),
- mamy charakter (play-offy grane na serio),
- mamy głód (finał to nie sufit, tylko punkt wyjścia).
Dodatkowo na ligę wracamy wzmocnieni — do składu dołącza Hubert Nowacki, którego zabrakło na Superpucharze. Wraca po kontuzji, więc tym bardziej cieszy, że jedziemy dalej bez urazów i z dobrą energią.
🎯 Cel na Daventry? Wejść w sezon od pierwszego meczu na 100%: skupienie, dyscyplina, intensywność. Jeśli chcemy finałów i pucharów w lidze, to musimy je zacząć wygrywać dziś — na treningach, w przygotowaniu, w mentalu.
📝 Wyniki turnieju
Grupa
- Wiatraki Bolton – Fusion FC 2:0
Bramki: Gracjan Klimczak x2 - Wiatraki Bolton – Turbo Koty 4:1
Bramki: Oskar Wota, Mateusz Tomas, Marcin Rechemtiuk, Grzegorz Wilczyński - Wiatraki Bolton – Warriors Karma II 2:0
Bramki: Oskar Wota x2 - Wiatraki Bolton – London Force 2:1
Bramki: Oskar Wota, Gracjan Klimczak
Ćwierćfinał
- Wiatraki Bolton – OBS Warriors 3:1
Bramki: Oskar Wota, Grzegorz Wilczyński, Dany Paladescu
Półfinał
- Wiatraki Bolton – Warriors Karma 2:0
Bramki: Gracjan Klimczak x2
Finał
- Lucky Move Tigers Hull – Wiatraki Bolton 1:1 (karne 2:0 dla Lucky Move)
Bramki: Oskar Wota

Superpuchar 31/01/2026
📊 Statystyki drużyny (podsumowanie)
- Mecze: 7
- Bilans (w regulaminowym czasie): 6 zwycięstw – 1 remis – 0 porażek
- Bramki: 16 strzelonych – 4 stracone
- Czyste konta: 3
- Finał: remis w meczu, porażka w karnych
⚽ Statystyki indywidualne (bramki)
- Oskar Wota – 6 (król strzelców)
- Gracjan Klimczak – 5
- Grzegorz Wilczyński – 2
- Mateusz Tomas – 1
- Marcin Rechemtiuk – 1
- Dany Paladescu – 1
✅ Na koniec: głowy do góry i robota pod ligę
Superpuchar dał nam dużo dobrego: pewność, że gramy jakościowo, że potrafimy wygrywać trudne mecze i że finał to nie przypadek. Teraz trzeba to przekuć w ligę — bo tam rozlicza się sezon.
Jedziemy po swoje. 🌪️
