Etap pierwszy za nami. I zanim zaczniemy rozkminiać szczegóły, warto powiedzieć jedno: trzeba się cieszyć z tego, co się dostało. Zdobyliśmy 6 punktów i przeszliśmy fazę grupową.
Jednocześnie – z pełnym szacunkiem do każdej ekipy, z którą graliśmy – widać było, że nie pokazaliśmy pełni możliwości. Były momenty, w których brakowało tej naszej charakterystycznej pewności, tego spokoju w decydujących chwilach i tej “iskry”, która zwykle robi różnicę.
Nie chodzi o to, żeby się biczować. Chodzi o to, żeby uczciwie spojrzeć na to, co było i wyciągnąć wnioski, które zaprocentują w kolejnych etapach.
Co zostaje po tym etapie?
Były fragmenty, w których mogliśmy szybciej „zamknąć” mecze, dołożyć kolejną bramkę, uspokoić grę – a zamiast tego robiło się nerwowo. Czasem wyglądało to tak, jakbyśmy za bardzo patrzyli na rywali, a za mało grali “pod siebie”.
A przecież wszyscy wiemy, jak to działa: kiedy Wiatraki grają swoje, kiedy jesteśmy razem i każdy dokłada cegiełkę w odpowiednim momencie – naprawdę mało ekip jest w stanie nas zatrzymać.
1/8 finału – twardy mecz i karne
W play-offach trafiliśmy na Karma Warriors. I to był równy, mocny mecz. Jedni i drudzy mieli swoje sytuacje, obie drużyny pracowały uczciwie, ale ostatecznie skończyło się 0:0.
Zadecydowały rzuty karne – i tym razem to rywal wyszedł z nich zwycięsko. To boli, bo czuliśmy, że jesteśmy w stanie przejść dalej. Ale takie momenty są też lekcją: czasem o awansie decydują detale i głowa.
Najważniejsze: potencjał jest. Teraz trzeba go obudzić.
Panowie – mamy dobrą drużynę. To nie jest opinia “na pocieszenie”, tylko fakt. I właśnie dlatego szkoda tego, że nie zawsze wchodziliśmy na boisko z przekonaniem, że to my narzucamy warunki.
Przed nami kolejne etapy i to jest najlepszy moment, żeby zrobić reset:
mniej patrzenia na innych, więcej skupienia na sobie.
Więcej pewności. Więcej odpowiedzialności za proste rzeczy. Więcej współpracy.
To jest długi sezon. Mamy 10 etapów. I to jeszcze nie jest historia o końcu – to jest historia o tym, jak wracamy mocniejsi.
Bo Wiatraki nie stoją w miejscu. Wiatraki się kręcą – i dopiero się rozkręcają.
Podsumowanie drużynowe (OPEN)
- Bilans: 3 wygrane – 1 remis – 1 porażka
- Bramki: 7 strzelonych – 4 stracone (+3)
- Punkty w klasyfikacji generalnej: 6 (awans)
Podsumowanie indywidualne – strzelcy (OPEN)
- Gracjan Klimczak – 4
- Oskar Wota – 1
- Grzegorz Wilczyński – 1
- Hubert Nowacki – 1
Wyniki
Wiatraki Bolton vs Burton Team 2:0
Strzelcy: Gracjan Klimczak, Oskar Wota
FC Polonia Amator vs Wiatraki Bolton 1:2
Strzelcy: Gracjan Klimczak x2
Wiatraki Bolton vs The Hussars 0:3
Strzelcy: Gracjan Klimczak, Oskar Wota, Hubert Nowacki
Lucky Move Hull Tigers vs Wiatraki Bolton 1:3
Strzelcy: Grzegorz Wilczyński
1/8 finału: Karma Warriors vs Wiatraki Bolton 0:0 (karne: wygrana Karma Warriors)
